DLACZEGO KARL LAGERFELD, VERSACE I INNI PROJEKTUJĄ DLA SIECIÓWEK?

Jeszcze kilkanaście lat temu granica pomiędzy modą high fashion a pret-a-porter była bardzo wyraźna. Klienci wiedzieli czym różni się tzw. wysokie krawiectwo od ubrań produkowanych masowo. Nikt nie miał wątpliwości, kto jest klientem H&M, a kto Versace. Obecnie te granice wciąż istnieją i są wyznaczane choćby przez ceny, ale pojawił się nowy trend polegający na tym, że luksusowe domy kolaborują z sieciówkami.

Karl Lagerfeld przetarł szlaki i przygotował grunt

Pierwszy, który odważył się zaprojektować kolekcję dla mas, a konkretniej klientów H&M, był Karl Lagerfeld. Jak powiedział projektant, chciał w ten sposób uczynić modę bardziej przystępną. Lagerfeld był niezwykle wypływowym człowiekiem i jednym z największych projektantów naszych czasów. Nie bał się eksperymentować i w 2004 roku stworzył szybką kolekcję dla H&M, w której znajdowały się m.in. koszulki za 19,90 $ i eleganckie kurtki za 129 $.

Wszyscy przyznawali, że jeszcze nie widzieli czegoś podobnego w świecie mody. Choć kolekcję można było uznać za udaną, Karl Lagerfeld nie był zadowolony ze współpracy z producentem. Jednak jego śladem podążyli kolejni znani projektanci. Od tego czasu H&M kolaborował z wieloma znanymi domami mody, w tym z Versace, Balmainem i Stellą McCartney.

Kto zyskuje na kolaboracjach?

Na kolaboracjach ze znanymi projektantami z pewnością korzystają sieciówki oraz ich klienci. Dzięki współpracy z Karlem Lagerfeldem sprzedaż w sklepach H&M wrosła o 25%. Ogromna reklama i prestiż przyciągnęły rzesze klientów, którzy dosłownie bili się o produkty projektanta, na które normalnie nie byłoby ich stać. Ale co zyskują luksusowe domy mody, które w końcu słyną z elitarności swoich produktów?

Jak dotąd produkowanie tańszych ubrań i dodatków nie zaszkodziło wizerunkom luksusowych marek. Z reguły są to jednorazowe współprace, które można porównywać do happeningów modowych, ciekawostek. Eksperci na ogół mówią, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Czasy są ciężkie, również w świecie mody, a projektantom nie sposób odmówić dobrych pieniędzy, które zarabiają na kolaboracjach z sieciówkami. Podobno coraz trudniej jest utrzymać się z tworzenia unikalnych projektów haute couture. Rynek mody się zmienia, a klienci stają się coraz mniej wierni tradycjom i wartościom marek.

Specjalnie dla młodszych klientów

Kolejny powód kolaboracji, o którym wspominają projektanci, to chęć przypomnienia o sobie młodszemu pokoleniu, które po prostu lubi kupować dużo tanich i modnych ubrań. Młodsi klienci chętniej wybierają to, co mają pod ręką, czyli po prostu udają się do centrum handlowego po kilka kolorowych T-shirtów. Klientami takich sklepów jak H&M, GAP, Next czy Zara są zarówno osoby mniej, jak i bardziej zamożne. Domy mody mają nadzieję, że docierając ze swoimi kolekcjami do centrów handlowych, zyskają nowych odbiorców, którzy docenią jakość i wartość luksusowych rzeczy.

Luxury for Less

Wracając do tematu pieniędzy. W świecie mody pojawił się nowy trend zwany Luxury for Less, który polega na tym, że luksusowe domy mody tworzą kilka linii ubrań w różnych wersjach cenowych.

Drugo- i trzeciorzędne kolekcje cechują się tym, że mają wiele wspólnego ze sztandarowymi projektami, ale są bardziej przystępne cenowo. Z reguły są to ubrania i dodatki przygotowane dla młodszych klientów, dlatego są mniej efektowne, swobodniejsze i pasujące na co dzień. Warto zauważyć, że spore znaczenie ma również sposób robienia zakupów. Choć luksusowe domy mody prezentują swoje oferty w sieci, to rzadko kiedy oferują sprzedaż online. Na tym między innymi polega smaczek mody haute couture ? to nie tylko same ubrania, ale również otoczka towarzysząca wizycie w butiku.

Współcześni klienci lubią robić zakupy w sieci i niekoniecznie rozumieją sens udawania się na drugi koniec świata, by znaleźć nawet najbardziej luksusową torebkę czy buty. Chcą kupić tu i teraz. Luksusowe domy mody coraz częściej chcą docierać do szerszego grona odbiorców nie tylko dzięki produkcji tańszych kolekcji dla sklepów sieciowych, ale również poprzez tworzenie nowych marek.

Idzie nowe, tańsze

Już w latach 80. Armani stworzył markę Emporio Armani, której celem było zachowanie równowagi pomiędzy luksusem a przystępnością. Dziś torebkę Emporio Armani można kupić przez internet za kilkaset złotych. Podobnie postąpiło Dolce & Gabbana, które stworzyło tańszą alternatywę w postaci marki D&G czy Marc Jacobs, który w sieci sprzedaje pod nazwą Marc. Jak się okazuje to się bardzo opłaca, ponieważ projektanci zarabiają największe pieniądze właśnie na tańszych kolekcjach.

Wydaje się, że pozycje historycznych domów mody typu Louis Vuitton, Chanel czy Hermes pozostaną niezachwiane. Jednak każdy, nawet luksusowy producent nie oprze się prawom rynku. Gdy nie ma popytu, wszystko drożeje, trudno utrzymać biznes na sentymencie dla jakości. Marki muszą być coraz bardziej wszechstronne, rozwijać się i iść za potrzebami konsumentów. Dlatego świat mody trochę się zmienia, niektóre domy mody świadomie obniżają ceny, schodzą z jakości. By stać się przystępniejszym, a co za tym idzie więcej sprzedawać.